dziwnego. Nott spojrzal na rozesmianego Zabiniego i nieznacznie pokrecil glowa. Slizgon zauwazyl to i usmiech spelzl mu z twarzy. Usiadl na miejscu i wbil spojrzenie w swoj talerz. Harry zauwazyl zlosc na jego twarzy.

No tak, Slizgoni byli przeciez na tej lekcji i dokladnie wszystko widzieli. I byli inteligentni, a skoro juz wczesniej mieli jakies podejrzenia... Harry przelknal sline. Mial nadzieje, ze nie byli jednak na tyle inteligentni, zeby poskladac wszystko do kupy. Nigdy, od czasu znikniecia Malfoya, nie slyszal z ich ust zadnych insynuacji. Czyzby to byla zasluga grozby, ktora nad nimi wisiala, jezeli tylko sprobuja? Ale nawet jezeli o tym nie slyszal, to nie znaczylo, ze w zaciszu wlasnych dormitoriow nie rozmawiali o tym. Moze go podejrzewali? Moze nawet wszystko juz wiedzieli? Ale nie mogli tego okazac?

Harry zmarszczyl brwi i odwrocil sie do siedzacych po drugiej stronie stolu Rona i Hermiony. Ron zajmowal sie swoim posilkiem, ale Hermiona patrzyla dokladnie w te sama strone, co Harry. I kiedy chlopak odwrocil glowe, spojrzala mu prosto w oczy. Szybko spuscil wzrok, czujac jak jego serce przyspiesza.

Nie podobala mu sie jej mina. W ogole nie podobalo mu sie to, jak na niego patrzyla. O czym mogla myslec? Zastanawiala sie nad tym, czy jest normalny? Uwazala, ze jest obrzydliwy? Czy tez, ze dobrze mu tak i sam sobie na to zasluzyl?

A co z innymi? Przeciez Gryfoni, ktorzy byli na tej lekcji... Harry spojrzal na siedzacych kawalek dalej Seamusa i Deana, ale wydawali sie zajeci jedzeniem i rozmowa. Za to Lavender i Parvati natychmiast odwrocily glowy, tak jakby jeszcze chwile wczesniej przypatrywaly mu sie z uwaga.

Nie wszyscy byli glusi i slepi. Zdawal sobie z tego sprawe. A sytuacja, w ktorej uczen wybucha placzem na lekcji, po tym jak nauczyciel mowi mu cos nieprzyjemnego, na pewno nie nalezala do normalnych. A co, jezeli niektorzy takze... zaczeli cos podejrzewac?

Harry przelknal glosno sline. I w tym samym momencie drzwi Wielkiej Sali otworzyly sie z trzaskiem. Wszystkie spojrzenia skierowaly sie w tamta strone. Harry'ego rowniez.

W wejsciu stala... Slizgonka. Harry nigdy wczesniej jej nie widzial. Miala dlugie, kasztanowe wlosy zwiazane w konski ogon. Nie byla wysoka. Wygladala na szesnascie lat. Rozejrzala sie po Wielkiej Sali i zdecydowanym krokiem ruszyla przed siebie. Jednak nie w strone stolu Slizgonow, tylko... Gryfonow. I dopiero kiedy byla w polowie drogi, Harry zorientowal sie, ze idzie prosto na niego. Zatrzymala sie przed nim i polozyla rece na biodrach. Przez chwile mierzyla go jasnoblekitnymi oczami, a nastepnie krzyknela:

- Jestes najwiekszym palantem, jakiego kiedykolwiek spotkalam, Harry Potterze! Szczerze, gdybym wiedziala, jaki jestes, to nigdy nie zaczelabym sie z toba spotykac! Nie dosc, ze sie mnie wstydzisz i probujesz ukrywac przed wszystkimi nasz zwiazek, to jeszcze odreagowujesz na lekcjach! I dlaczego? Tylko dlatego, ze powiedzialam ci kilka slow prawdy! O tym, ze nic juz dla mnie nie znaczysz i nic mnie nie obchodzisz! I podtrzymuje to! Z nami koniec! Jezeli chcesz odzyskac swoje rzeczy, to masz teraz jedyna szanse! Potem nigdy mnie juz nie zobaczysz!

Harry wpatrywal sie w nia z rozdziawionymi ustami.

Co to mialo znaczyc? Kim ona, do cholery byla? Czyzby Slizgoni chcieli mu zrobic kawal? Jezeli tak, to wcale nie byl smieszny.

Spojrzal w strone stolu Slizgonow, ale wydawali sie rownie zaskoczeni, jak cala reszta uczniow. Przeniosl wzrok na Rona i Hermione. Ron zamarl ze zwisajacym mu z ust makaronem, a Hermiona mrugala, spogladajac raz na Harry'ego, raz na Slizgonke.

- No idziesz czy nie? - zawolala niecierpliwie dziewczyna, odwracajac sie w strone wyjscia.

Pomimo iz Harry nie mial pojecia, co sie dzieje i kim jest tajemnicza przybyszka, poslusznie wstal z miejsca i ruszyl za nia, odprowadzany zaszokowanymi i rozbawionymi spojrzeniami uczniow i nauczycieli.

Kiedy tylko zamknal za soba drzwi Wielkiej Sali, uslyszal wybuchajacy za nimi gwar. Ale dziewczyna nie zatrzymala sie. Skierowala sie prosto do znajdujacej sie w Sali Wejsciowej lazienki. Harry kroczyl za nia, majac w glowie calkowity chaos.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату