naprawde wszystko, byle tylko nigdy nie zobaczyc... tego, co zobaczyl we snie.

Zimny dreszcz przeszyl jego cialo od stop az po koncowki wlosow. Nie, nie moze pozwolic, aby obrazy go zaatakowaly. Nie moze pozwolic, aby w jego umysle rozbrzmialy krzyki. Musi zamknac to bardzo, bardzo gleboko, wyprzec, wyrzucic.

Jego dlon drzala, a koniec rozdzki zataczal w powietrzu nieregularne kregi, kiedy podniosl ja wyzej, aby oswietlic sobie droge pomiedzy polkami. Kolana uginaly sie pod nim, kiedy stawial kolejne, ostrozne kroki. Cialo dygotalo z przeszywajacego zimna, ktore jednak nie pochodzilo z zewnatrz. Emanowalo z glebi jego duszy. Byl to chlod przerazenia, pierwotnego, dominujacego leku, ktory ciazyl mu na zoladku niczym bryla lodu.

A jezeli to nie byl tylko sen? Jezeli to bylo cos w rodzaju wizji? Takiej wizji, jakich doznawal na piatym roku?

Skrecil w boczna alejke i przystanal przed wejsciem do Dzialu Ksiag Zakazanych. Spojrzal w glab ciagnacych sie po obu stronach, ginacych w mroku zakurzonych polek. Dzwonila mu w uszach cisza. I echo rzezacego jeku, wydobywajacego sie z cienkich ust.

Zacisnal powieki i pozwolil sobie na westchnienie, ktore jednak bardziej przypominalo suchy szloch. Ucisk stal sie jeszcze wiekszy i jeszcze chlodniejszy. Otworzyl oczy i spojrzal w ciemnosc.

To byl ten moment. Najwazniejsza decyzja w jego zyciu. Mial zamiar uczyc sie Czarnej Magii.

Bal sie. Bal sie tak bardzo tego, co widzial we snie i tego, co zamierzal zrobic, iz mial wrazenie, ze jezeli tylko sprobuje zrobic krok, to ciemnosc wchlonie go i juz nigdy nie wypusci. Wydawalo mu sie, ze mrok napiera na niego, a polki pochylaja sie nad nim, probujac zamknac mu sie nad glowa.

Ale musial to zrobic. To bylo jedyne wyscie. Nie mial innego wyboru. Do tego wlasnie dazyl przez caly czas. Chcial to zrobic juz dawno temu, kiedy poprosil Snape'a o to, aby uczyl go Czarnej Magii. Byl przekonany, ze jezeli tego nie zrobi, ten sen, ta 'wizja'... moze okazac sie rzeczywistoscia.

Ponownie zacisnal powieki i westchnal gleboko.

Jezeli jedynym sposobem na pokonanie ciemnosci, jest walczenie jej bronia, nawet jezeli to oznaczalo, ze moze przekroczyc te cienka granice i znalezc sie po stronie ciemnosci, to... zrobi to.

Otworzyl oczy i wszedl w mrok.

Ksiazki byly niespokojne. Wyczuwal plynaca z nich magie. Tak, to tutaj wlasnie spoczywala moc. I on mial zamiar po nia siegnac.

Przeszedl wzdluz jednej z polek. Kilka ksiazek poruszylo sie niespokojnie. Znal te czesc. Byl tutaj na pierwszym roku. Nie, to musialo byc dalej. Skrecil w kolejna alejke. Jezeli trzymaja tu naprawde niebezpieczne ksiegi, to z pewnoscia beda w najbardziej niedostepnym miejscu. Szedl dalej, przygladajac sie wibrujacym z niecierpliwosci woluminom. Prawie wszystkie mialy czarne okladki z wyrytymi na nich srebrnymi inskrypcjami. Niektore polyskiwaly krwista czerwienia, kiedy zblizal do nich rozdzke. Szedl dalej. W koncu znalazl sie w miejscu, w ktorym jeszcze nigdy nie byl. Podloge pokrywal kurz. Tak samo stojace na polkach ksiazki. W powietrzu wisiala nieprzyjemna aura. Chyba nawet pani Pince bardzo rzadko tutaj zagladala. Wcale jej sie nie dziwil. Mial ochote jak najszybciej oddalic sie od tego miejsca. Przyswiecil sobie rozdzka i przekrzywiajac glowe, zaczal odczytywac tytuly. Najczesciej przewijajacymi sie slowami byly czarna magia, klatwy, tortury, bol, ofiara oraz smierc.

Zmruzyl oczy. Wszystkie ksiazki wygladaly na rownie przerazajace. Podejrzewal jednak, ze ktorakolwiek by wybral, znajdzie w niej znacznie wiecej przydatnych rzeczy niz we wszystkich ksiegach, ktore czytal do tej pory, razem wzietych. Siegnal na polke po wolumin zatytulowany

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату