- Harry!

Harry otworzyl jedno oko. Cos przyciskalo mu sie do policzka. I bolala go szyja. Otworzyl drugie oko i zobaczyl przed soba ulozone w rownych rzedach litery. Ksiazka. A dalej drewniany blat.

Co sie dzialo? Przeciez jeszcze przed chwila byl w komnatach Sev...

Zamrugal i z trudem uniosl glowe. W oddali zobaczyl zastawione ksiazkami regaly. Biblioteka. Byl w bibliotece. No tak.

Ale... ale cos sie nie zgadzalo. Biblioteka pachniala Severusem. Nie powinna nim pachniec. Zazwyczaj pachniala tylko kurzem i starymi pergaminami. Przymknal oczy i wciagnal gleboko w nozdrza ten znajomy, wyjatkowo mocny korzenny zapach, rozkoszujac sie nim i czujac, jak cale jego cialo odpreza sie mimowolnie pod jego wplywem.

Jego serce zabilo szybciej, kiedy cos sobie nagle uswiadomil. Ten zapach... byl zbyt intensywny. Nie wyczulby go z daleka. Snape musial... musial stac tuz obok niego!

Otworzyl gwaltownie oczy i rozejrzal sie wokol. Obok niego stala Hermiona. Przygladala mu sie z zaskoczeniem. Harry przelknal sline, czujac jednoczesnie ulge i... cos na ksztalt zawodu. Ale nie uspokoil sie. Potoczyl spojrzeniem po calej bibliotece. Jego wzrok wedrowal od regalu do regalu, poszukujac ciemnego, ukrytego za ktoryms z nich cienia. Ale nie dostrzegl go.

To niemozliwe. Snape musial tu byc. Wyczuwal to kazda komorka ciala. Musial tu byc jeszcze przed chwila! Gdzies obok, bardzo blisko! Musial do niego podejsc, kiedy spal! Ta mysl spowodowala, ze jego serce zaczelo bic jeszcze szybciej. Ponownie przymknal oczy i gleboko odetchnal powietrzem przesyconym zapachem mezczyzny.

O boze, co sie z nim dzialo? Nie mial pojecia, ze sam zapach moze wywolac w nim taka reakcje... Mial wrazenie, ze zaraz osunie sie po krzesle i...

- Harry, dobrze sie czujesz? - zapytala niepewnie Hermiona. Sciskala w rekach kilka ksiazek.

- Tak - mruknal chlopak, czujac, ze kreci mu sie w glowie. - Po prostu czytalem i... zasnalem.

- Moge sie przysiasc? - zapytala. Kiedy Harry skinal glowa, dziewczyna rozpromienila sie, polozyla na blacie stos ksiazek i usiadla obok niego. Przez chwile przygladala sie Harry'emu, tak jakby walczyla ze soba, po czym powiedziala: - Widzialam przed chwila Snape'a. Wychodzil z biblioteki. Zauwazylam, ze ostatnio czesto tu bywa - mowiac to, bacznie przygladala sie Harry'emu. - Wczoraj tez go tu widzialam. Wszedl na chwile, rozejrzal sie i wyszedl. Trzy razy w ciagu calego popoludnia.

Harry nie mogl okazac, jak jej slowa na niego podzialaly. Poczul, ze oblewa go fala lodowatego strachu.

Czyli jednak mial racje! Snape musial do niego podejsc! Musial stac tuz obok i przygladac sie, jak Harry spi... I szukal go tu wczoraj.

Cholera!

Starajac sie zachowac obojetny wyraz twarzy, wzruszyl ramionami.

- Nauczyciele maja prawo przychodzic do biblioteki.

Hermiona nie skomentowala tego. Wciaz przygladala mu sie tym taksujacym spojrzeniem, ktorego tak serdecznie nienawidzil. Jakby probowala rozebrac go na czynniki pierwsze i zobaczyc, co ma w srodku.

- Wiesz... wydaje mi sie, ze on zaluje tego, co zrobil - odezwala sie w koncu cicho i niepewnie, jakby probowala wybadac, czy lod, po ktorym stapa, za chwile sie pod nia nie zalamie. Harry nie odpowiedzial. Wbijal spojrzenie w lezaca przed soba ksiazke, ale nie widzial zadnych liter. Jedynie rozmazana czern. - Harry... - Hermiona zrobila

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату