Udalo mu sie ochlonac dopiero po kilku minutach i nie spojrzal na Snape'a juz ani razu az do chwili, kiedy nauczyciel oznajmil, ze czas na przygotowanie eliksiru sie zakonczyl, a po tym, jak otrzyma od nich probki i rozda im testy, ktore pisali na ostatniej lekcji, beda mogli opuscic klase.

Tym razem Harry postanowil, ze nie podejdzie do biurka. Niech Snape mysli sobie, co chce. Na pewno juz sie do niego nie zblizy. Nie po tym, co sie ostatnio wydarzylo. A juz w szczegolnosci nie po tym, jak Snape zachowywal sie na dzisiejszej lekcji. Wolal nie ryzykowac. Dal swoja fiolke Hermionie, spakowal sie i czekal, az wszyscy oddadza probki i powroca na miejsca.

Snape machnal rozdzka i lezace na jego biurku testy pofrunely w strone wszystkich uczniow. Na lawce Harry'ego wyladowal pergamin. Prawie czysty. Wiedzial, ze zawalil ten test, nie zaskoczyla go wiec widniejaca w prawym gornym rogu ocena 'troll'. Za to bardzo zaskoczylo go to, co znalazl na samym dole swojego testu. Rozwinal go do konca i szeroko otwartymi oczami spojrzal na nakreslone czerwonym atramentem oraz ostrym, charakterystycznym pismem Snape'a zdanie:

Rozumiem, dlaczego karzesz mnie, ale dlaczego karzesz takze siebie?

Serce Harry'ego zamarlo. Gwaltownie poderwal glowe i spojrzal wprost w przypatrujace mu sie, ciemne oczy.

To... to bylo jak cios ponizej pasa. Snape myslal, ze to jest jakas kara, ktora moze odbebnic, a potem wszystko bedzie jak dawniej? Jak mogl? Jak mogl tak napisac? Jak mogl napisac, ze Harry sam sie karze? Przeciez on cierpi przez niego! Przez niego! Tylko i wylacznie przez niego! Poniewaz Snape jest pieprzonym sukinsynem! Poniewaz nie mial na tyle przyzwoitosci, aby po prostu przeprosic go za to, jaka krzywde mu wyrzadzil! Nie, on wolal go dobic! A teraz zrzuca wine na Harry'ego! Tak, to bardzo w jego stylu! Podly, wyrachowany skurwiel!

Wscieklosc, ktora w nim plonela, emanowala takze z jego spojrzenia i po chwili Snape uniosl brwi w wyrazie zaskoczenia. Najwyrazniej nie takiej reakcji sie spodziewal.

Harry drzal. Wibrowal z gniewu. Mial ochote wyciagnac rozdzke i przeklac tego mezczyzne. Sprawic, aby wil sie, jeczal i przepraszal go za wszystko. Zrobic cos, aby raz na zawsze zniknal z jego zycia i przestal go przesladowac! Dopiero po chwili zorientowal sie, ze calkowicie zgniotl trzymany w dloniach pergamin.

Nie wytrzyma tu ani chwili dluzej! Zlapal swoja torbe i ruszyl w strone wyjscia, potracajac kilku opuszczajacych klase uczniow, ktorzy krzykneli za nim z oburzeniem, ale Harry nie zwrocil na to uwagi. Po prostu szedl przed siebie, pragnac znalezc sie jak najdalej stad. Jak najdalej od jedynej osoby na swiecie, ktora jednym zdaniem potrafila zburzyc albo odbudowac caly jego swiat.

Zlamane serce moze zostac uleczone, ale serce, ktore zostalo rozdarte na pol, nie zazna spokoju, dopoki na powrot nie odnajdzie tego, co zostalo mu odebrane i bez czego nie jest w stanie bic. Swojej drugiej polowy.

--- rozdzial 52 ---

 

52. Between the truth and the lies

The world was on fire and no one could save me but you

It's strange what desire will make foolish people do

I never dreamed that I'd meet somebody like you

And I never dreamed that I'd lose somebody like you*

W polmroku komnat panowala cisza. Cisza z rodzaju tych, w ktorych slychac nawet oddech myszy. Cisza z rodzaju tych, w ktorych czlowiek wpatruje sie w cienie i zastanawia... kiedy cos ja przerwie? Kiedy nastapi.. BUM?

Ale cisza trwala. Nieprzerwanie. Jedynie w ukrytym za regalami laboratorium, na zastawionym roznego rodzaju fiolkami, butelkami oraz sloikami stole, w czarnym kociolku bulgotala ciecz. Trudno okreslic, jaka miala barwe. Moze byla to czern, moze bardzo gleboka, ciemna zielen, czasami przecinana wstegami jasniejszej, fluorescencyjnej zieleni. Na jej powierzchni co jakis

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату