ale czasami potrzebowal ciszy. A tutaj zawsze mogl ja znalezc.

Stolik. Moze po prostu polozy pudelko na stoliku? Ruszyl w kierunku polyskujacego w chybotliwym swietle swiec blatu, jednak zanim do niego dotarl, jego uwage przyciagnal nikly, zielony blask. Harry zatrzymal sie i odwrocil, poszukujac jego zrodla. Cofnal sie o krok i zobaczyl. Niewielka szpare pomiedzy polkami. Szpare prowadzaca do sekretnego laboratorium Severusa.

Severus musial sie spieszyc, skoro zostawil niedomkniete drzwi...

Harry wiele razy zastanawial sie nad tym, co tez za eliksir warzyl Severus i co jeszcze robil w tym laboratorium. Powoli, ostroznie podszedl do szpary i zajrzal przez nia. Zobaczyl plonaca na zielono swiece i kawalek czarnego kociolka.

Nie.

Nie wejdzie tam. Severus mu zaufal, podajac mu haslo do swoich komnat. Nie moze tak po prostu...

Ponownie zerknal przez szpare. Ogien pod kociolkiem byl wygaszony. A to oznaczalo, ze Severus skonczyl swoj tajemniczy eliksir. Przesunal sie odrobine i obok kociolka dostrzegl fiolke. I wtedy cos w jego umysle zaskoczylo.

To byl ten eliksir! Ten eliksir, ktory Severus wlal mu do herbaty!

Niewiele myslac, wsadzil dlonie pomiedzy szpare i otworzyl przejscie na tyle, aby mogl sie przez nie przesliznac.

Powoli podszedl do stolu, wbijajac spojrzenie w polyskujaca zielonkawo buteleczke i czujac bijace coraz mocniej serce.

Dlaczego? Dlaczego Severus dal mu do wypicia eliksir, ktory tak dlugo przygotowywal? To bylo... intrygujace. Co to byl za eliksir? Co powodowal? Dlaczego bez niego Harry nie mogl pojsc do Hogsmeade?

W jego glowie klebily sie dziesiatki pytan. Stal i przygladal sie buteleczce, jakby samym wzrokiem probowal zmusic ja do wyjawienia swoich tajemnic.

Ksiega. Pamietal, ze gdzies tu byla ksiega, z ktorej korzystal Severus, podczas przygotowywania mikstury. Moze w niej znajdzie odpowiedzi. Odwrocil sie i rozejrzal po niewielkim pomieszczeniu w poszukiwaniu oprawionego w skore tomiszcza, ale wtedy jego wzrok przyciagnal zlocisty blask wydobywajacy sie ze stojacej pod sciana myslodsiewni. Zlote wstegi mysli kotlowaly sie i wypietrzaly, tak jakby mialy zaraz wykipiec, a posrod nich Harry dostrzegl...

Zaintrygowany, podszedl o krok blizej.

Tak, nie mylil sie. Widzial siebie. Swoja usmiechnieta twarz. Przekrzywione okulary. Blizne w ksztalcie blyskawicy na czole. Ale po chwili jego twarz zniknela, a z klebowiska mysli wynurzyla sie... jaszczurza twarz Voldemorta.

Harry zmarszczyl brwi i podszedl jeszcze blizej.

Voldemort smial sie. Harry widzial rzad jego ostrych, zoltych zebow. Po chwili jednak Voldemort rozplynal sie, a na jego miejscu pojawila sie... zielona fiolka.

Harry zatrzymal sie przed myslodsiewnia. Czul w sobie niewytlumaczalny strach. Cos bylo nie w porzadku i wyczuwal to wszystkimi zmyslami, ktore krzyczaly teraz do niego, probujac zwrocic na siebie uwage. Ponownie zobaczyl swoja twarz, smiech Voldemorta, zielona fiolke.

Co to wszystko znaczylo? Co Voldemort mial wspolnego z tym eliksirem? I z Harrym?

Przelknal ciezko sline. Jego skora pokryla sie gesia skorka, a serce walilo jeszcze mocniej, jakby ktos uderzal go w piers mlotem. Dopiero po chwili zorientowal sie, ze mocno zagryza warge. Zdecydowanie zbyt mocno.

Musial wiedziec.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату