ciezko, jak jej, kiedy patrzyla na Harry'ego, wiedzac, ze nie potrafi mu pomoc, ze nie potrafi zrobic niczego, co wyrwaloby go z tego otepienia.

Obserwowala go bardzo uwaznie, z kazda chwila coraz uwazniej, poniewaz wiedziala, ze ostatnia lekcja dzisiejszego dnia sa Eliksiry. A to oznaczalo, ze Harry spotka sie ze Snape'em. Spotka sie z osoba, ktora najprawdopodobniej byla przyczyna jego stanu. Ale w miare zblizania sie godziny, w ktorej Eliksiry mialy sie rozpoczac, ani wyraz twarzy, ani zachowanie Harry'ego wcale sie nie zmienialy. A powinien przeciez okazywac jakies zdenerwowanie, strach, zlosc, cokolwiek. Ale to Hermiona denerwowala sie coraz bardziej, podczas gdy Harry... coz... wygladal, jakby go to kompletnie nie obchodzilo.

Teraz rowniez, kiedy siedzieli w klasie, czekajac na przyjscie Snape'a, po prostu wpatrywal sie w przestrzen, a jego twarz byla zupelnie pozbawiona jakichkolwiek emocji.

W koncu klamka w drzwiach poruszyla sie, a serce Hermiony podskoczylo do gardla, kiedy ciezkie wrota otworzyly sie powoli, ukazujac... profesor McGonagall.

Po klasie przeszedl szmer pelnych niedowierzania szeptow. Uczniowie spogladali na siebie, kompletnie zaskoczeni naglym pojawieniem sie opiekunki Gryfonow.

Nauczycielka podeszla do czarnego biurka Snape'a i uciszyla uczniow ruchem reki.

- Przykro mi, ale z powodu nieobecnosci profesora Snape'a dzisiejsza lekcja Eliksirow sie nie odbedzie.

Szum przybral na sile. Uczniowie zaczeli szeptac pomiedzy soba, nie potrafiac uwierzyc, w to, co uslyszeli. Po raz pierwszy w historii Snape nie pojawil sie na lekcji!

Hermiona szybko spojrzala na Harry'ego. Mial opuszczona glowe i wzrok utkwiony w ciemnym blacie lawki. Wygladal, jakby intensywnie nad czyms rozmyslal.

- ALE to nie oznacza - McGonagall podniosla glos, aby przedrzec sie przez gwar, ktory wybuchl - ze stracicie zajecia. Napiszecie na poniedzialek dlugi na trzy stopy esej o Eliksirach Zwalczajacych Bol, szczegolowe informacje znajdziecie w swoich podrecznikach, strony od dwiescie szescdziesiatej piatej do dwiescie osiemdziesiatej dziewiatej. A teraz...

- Pani profesor... - Pansy podniosla reke, przerywajac wywod nauczycielki.

- Tak? O co chodzi, panno Parkinson?

- Co sie stalo z profesorem Snape'em?

Przez twarz McGonagall przesunal sie cien.

- Profesor Snape jest w tej chwili... niezdolny do prowadzenia zajec.

Po tych slowach w klasie rozlegl sie jeszcze wiekszy szmer. Uczniowie wydawali sie kompletnie zapomniec o obecnosci nauczycielki, tak bardzo pochlonely ich te rewelacje.

Hermiona ponownie spojrzala na Harry'ego. Chlopak wpatrywal sie teraz w profesor McGonagall. Jego brwi byly sciagniete.

- A TERAZ, jezeli tylko pozwolicie mi dokonczyc... - uczniowie uciszyli sie na moment - ...to chcialabym oglosic koniec zajec. Mozecie sie spakowac i opuscic klase, ale pod warunkiem, ze bedziecie zachowywac sie cicho i nie przeszkadzac pozostalym uczniom.

Radosc z powodu historycznego unikniecia Eliksirow wydawala sie wyprzec wczesniejszy szok. Uczniowie zerwali sie z krzesel od razu, kiedy tylko za nauczycielka zamknely sie drzwi, i zaczeli pospiesznie sie pakowac. Do uszu Hermiony dolatywaly strzepy ich rozmow:

- Jak myslicie, co sie stalo ze Snape'em?

- A kogo to obchodzi?

- Moze w koncu zatrul

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату