ramiaczek i Jeny raz po raz proponowal, aby narzucila na ramiona szal. Przetanczyli tylko kilka szybkich utworow, ale nie opuscili ani jednego wolnego. Jeny lubil spokojne tance. Uwielbial przytulac Amy i przywierac do niej calym cialem, gdy nieco niezgrabnie przesuwali sie po parkiecie. Tanczac, szeptal jej do ucha; mowil, ze wyglada wspaniale, ze jest najseksowniejsza istota, jaka kiedykolwiek widzial, ze wszyscy inni faceci pozadliwie wpatruja sie w jej dekolt i ze to bardzo, naprawde bardzo go rajcuje.
Przywarl do niej tak mocno, ze mogla wyczuc jego erekcje. Chcial tego; chcial, zeby wiedziala, ze go podnieca. W mniemaniu Jerry'ego erekcja byla dla Amy najwiekszym komplementem. Jeny byl dupkiem.
Amy pozwolila, zeby odprowadzil ja przez zatloczona sale, tak jak wczesniej pozwolila mu, aby ocieral sie o nia pod pretekstem tanca; zastanawiala sie, dlaczego w ogole pozwolila mu sie tknac. Przeciez ten gosc to zwyczajny kretyn.
Fakt, byl przystojny. Nalezal do najprzystojniejszych chlopcow z klasy maturalnej. Wiele dziewczyn uwazalo, ze Amy chwycila pana Boga za nogi, kiedy zaczela chodzic z Jerrym Gallowayem. Ale nie oddajesz sie facetowi tylko dlatego, ze jest przystojny, powiedziala do siebie. Moj Boze, przeciez musisz miec choc odrobine wyzsze ambicje! Jerry byl urodziwy, ale jego inteligencja nie dorownywala urodzie. Nie byl madry ani nawet sprytny, lagodny czy chocby taktowny. Uwazal sie za cwaniaka i byl dobry w odgrywaniu Joe College'a; mimo to nie mial za grosz charakteru. Amy rozejrzala sie wokolo, zerkajac na inne dziewczyny w jedwabnych, koronkach i szyfonach, z wydekoltowanymi stanikami i wysokimi taliami w wytwornych sukienkach bez plecow, w pantoflach na obcasach, szpanujace wymyslnymi fryzurami, starannie nalozonym makijazem i pozyczona bizuteria. Wszystkie smialy sie i udawaly doswiadczone, zblazowane damy. Amy zazdroscila im. Tak dobrze sie bawily.
A ona byla w ciazy.
Bala sie, ze sie rozplacze. Przygryzla jezyk i powstrzymala lzy. Bal mial trwac do pierwszej po polnocy. Pozniej od wpol do drugiej do trzeciej przewidziano wytworne przyjecie w jednej z najlepszych restauracji w miescie.
Amy otrzymala pozwolenie pojscia na bal, ale nie wolno jej bylo isc na przyjecie. Jej ojciec nie mial nic przeciwko temu, ale matka jak zawsze sie sprzeciwila. Ojciec powiedzial, ze moze zostac do trzeciej, bo to noc jedyna w swoim rodzaju, ale matka chciala, by wrocila do domu o dziesiatej, cale trzy godziny przed koncem balu. Amy zawsze musiala byc w domu wczesnie -o dziesiatej w weekendy, a o dziewiatej w dni, kiedy miala szkole. Dzis jednak ojciec wstawil sie za nia i matka, aczkolwiek niechetnie, ustapila. Amy mogla wrocic do domu dopiero o pierwszej. Matka nie lubila ustepstw; pozniej na sto roznych drobnych sposobow sprawi, aby Amy jej za to zaplacila. Gdyby matka miala ostateczne zdanie, pomyslala Amy, i gdyby tato nie ujal sie za mna od czasu do czasu, nigdy nie umowilabym sie na zadna randke. Nie moglabym nigdzie wyjsc, chyba ze do kosciola.
– Jestes bombowa – wyszeptal Jerry Galloway, zapraszajac ja do kolejnego tanca. – Cholernie mnie rajcujesz, mala.
Kochana, najdrozsza mamusiu, pomyslala z gorycza Amy, spojrz tylko, do czego doprowadzily twoje reguly i zakazy. Wszystkie twoje modlitwy, wszystkie te lata, kiedy trzy, cztery czy nawet piec razy w tygodniu zaciagalas mnie do kosciola… i co wieczor odmawianie rozanca przed snem.
Widzisz, mamo? Widzisz, do czego to doprowadzilo? Jestem w ciazy. Bede miala male. Co pomyslalby o tym Jezus? I co ty o tym pomyslisz, kiedy sie dowiesz? Co powiesz na to, ze bedziesz miala wnuka bekarta, matko?
– Znowu drzysz – zauwazyl Jerry.
– Chlodno mi troche.
Pare minut po dziesiatej, kiedy orkiestra grala “Scarborough Fair', a Jerry popychal Amy po parkiecie, zaproponowal, aby sie urwali i spedzili reszte wieczoru razem, po swojemu: tylko ich dwoje, dajacych sobie nawzajem (jak to okreslil) dowody milosci. To miala byc szczegolna noc dla dziewczyny, noc zgromadzenia wielu przyjemnych wspomnien na kolejne lata, a nie byle jaki szybki numerek na tylnym siedzeniu samochodu jej chlopaka. Poza tym przyjechali na tance zaledwie dwie i pol godziny temu. Jerry byl diabelnie napalony i egoistycznie zaslepiony pragnieniem seksu. W gruncie rzeczy, upomniala sama siebie, byl on tylko zadnym wrazen nastolatkiem, a nie prawdziwym mezczyzna i z cala pewnoscia nie mial w sobie ani krzty romantyzmu. Poza tym i tak nie czula sie tu dobrze; miala zbyt wiele problemow, ktorymi bez przerwy sie zadreczala. Zgodzila sie wyjsc z nim, choc jej plany na ten wieczor nie zawieraly seksu na parkingu, w samochodzie z zaparowanymi szybami, o czym przez caly czas myslal Jeny.
Kiedy wychodzili z sali gimnastycznej, ktora zespol dekoratorow rozpaczliwie staral sie zmienic na balowa, Amy ze smutkiem obejrzala sie za siebie, spogladajac ostatni raz na ozdoby z krepiny, sreberek i kolorowych papierowych chusteczek. Swiatla byly przygaszone. Obrotowa lustrzana kula wiszaca pod sufitem krecila sie powoli, rzucajac roznobarwne refleksy, gdy promien swiatla odbijal sie w ktorejs z jej tysiaca fasetek. Sala powinna wydawac sie egzotyczna, wrecz czarodziejska. W Amy widok ten budzil jedynie uczucie smutku.
Jerry mial starannie utrzymanego, zawsze wypucowanego dwudziestoletniego chevroleta. Wyjechal z miasta wzdluz waskiej, kretej Black Hollow Road. W koncu skrecil w jednokierunkowa przecznice, wjechal na gruntowa droge biegnaca wzdluz rzeki i wprowadzil samochod pomiedzy geste krzewy i rozlozyste, choc rzadkie drzewa.
Wylaczyl reflektory, zgasil silnik i opuscil kilka cali szybe, aby wpuscic do srodka cieply podmuch swiezego, nocnego powietrza.
Zwykle parkowali wlasnie w tym miejscu. To wlasnie tutaj Amy zaszla w ciaze.
Jerry wysliznal sie zza kierownicy. Usmiechnal sie do niej, a jego zeby zdawaly sie swiecic w blasku ksiezyca, przebijajacym pomiedzy drzewami i wplywajacym przez przednia szybe do wnetrza wozu. Ujal Amy za reke i delikatnie polozyl ja sobie miedzy nogami.
– Czujesz to, malenka? Widzisz, jak mnie podpalilas?
– Jerry…
– Zadna dziewczyna nigdy tak mnie nie rajcowala jak ty. Wsunal reke za jej stanik i zaczal obmacywac piersi,
– Jerry, zaczekaj chwila.
Pochylil sie w jej strone i pocalowal ja w szyje. Pachnial Old Spice'em. Zabrala dlon z jego krocza i odsunela sie. Nie zrozumial aluzji. Wyjal reke zza stanika tylko po to, by siegnac do suwaka sukienki.
– Jeny, do diabla! – odsunela gwaltownie jego dlon. Zamrugal powiekami, zdezorientowany.
– Ze co? Co sie stalo?
– Ziajesz jak pies.
– Bo mnie podniecasz.
– Ciebie podniecilaby nawet dziura w plocie.
– Co to ma znaczyc?
– Chce porozmawiac.
– Porozmawiac?
– Wiesz, czasami ludzie to robia. Rozmawiaja, a dopiero potem sie pieprza. – Patrzyl na nia przez chwile, po czym westchnal:
– W porzadku. O czym chcesz rozmawiac?
– Nie chodzi o to, o czym CHCE M”WIC – stwierdzila. – Ale o to, o czym MUSIMY porozmawiac.
– Mow z sensem, dziecino. Co to ma byc, jakas zagadka czy co? Wziela gleboki oddech, po czym wyrzucila z siebie zle wiesci:
– Jestem w ciazy.
Przez kilka chwil noc byla tak cicha, ze slychac bylo lagodny szum fal obmywajacych brzeg rzeki dwadziescia stop dalej. Zarechotala zaba.
– To ma byc zart? – spytal w koncu Jerry.
– Nie.
– Naprawde jestes w ciazy?
– Tak.
– O kurwa.
– No tak – mruknela sarkastycznie – co za wymowne podsumowanie sytuacji.
– Nie mialas okresu, czy jak?
– Nie mialam w zeszlym miesiacu. I w tym tez juz mi sie opoznia.
– Bylas u lekarza?