Wyglaszalem swoje kwestie, w ogole nie myslac, co mowie, i przez caly wieczor panna Garber ani razu nie uzyla slowa „ cudownie”. Po probie miala bardzo zatroskana mina, ale Jamie usmiechala sie i powiedziala jej, ze nie ma sie czym martwic, ze wszystko bedzie dobrze. Wiedzialem, ze probuje brac mnie w obrone, lecz kiedy poprosila, zebym odprowadzil ja do domu, odmowilem. Teatr stal w srodku miasteczka i zeby ja odprowadzic, musialem solidnie nadlozyc drogi. Poza tym nie chcialem, zeby ktos znowu zobaczyl nas razem. Prosbe Jamie uslyszala jednak panna Garber i oznajmila bardzo stanowczym tonem, ze z radoscia to zrobie.
– Mozecie porozmawiac o przedstawieniu – dodala. Moze uda wam sie wyeliminowac pewne niedociagniecia.
Mowiac o niedociagnieciach, miala oczywiscie na mysli mnie.
Kolejny raz zatem odprowadzalem Jamie do dom, ale wiedziala chyba, ze nie jestem w nastroju do pogaduszek, bo szedlem troche z przodu, z rekami w kieszeniach, nie odwracajac sie nawet, zeby sprawdzic, czy za mna nadaza. Maszerowalismy w ten sposob przez kilka minut i ani razu sie do niej nie odezwalem.
– Nie jestes w najlepszym humorze, prawda? – zapytala w koncu. – Nie starales sie zbytnio dzis wieczorem.
– Nic nigdy nie ujdzie twojej uwagi? – odparlem z przekasem, nawet na nia nie patrzac.
– Moze moglabym ci jakos pomoc? – zapytala.
W jej glosie zabrzmiala jakby radosc i to jeszcze bardziej mnie rozzloscilo.
– Watpie – warknalem.
– Moze gdybys powiedzial, co ci doskwiera…
Nie dalem jej skonczyc.
– Sluchaj – powiedzialem, zatrzymujac sie i odwracaja do niej twarza. – Stracilem caly dzien na glupoty, nie jadlem nic od lunchu, a teraz musze nadkladac mile drogi, zeby upewnic sie, czy dotarlas bezpiecznie do domu, podczas gdy oboje wiemy, ze w ogole tego nie potrzebujesz.
Po raz pierwszy odezwalem sie do niej podniesionym glosem. Ale nawet mi to dobrze zrobilo. To wszystko wzbieralo we mnie od dluzszego czasu. Jamie byla zbyt zaskoczona, zeby odpowiedziec, a ja mowilem dalej:
– A robie to wylacznie z powodu twojego ojca, ktory nawet mnie nie lubi. Ta cala historia nie ma sensu i zaluje, ze sie na to w ogole zgodzilem.
– Mowisz to, bo denerwujesz sie przed przedstawieniem…
Przerwalem jej, krecac glowa. Kiedy juz zaczalem, trudno mi sie bylo czasami zatrzymac. Potrafilem znosic jej optymizm i pogode ducha tylko przez jakis okreslony czas, a tego dnia lepiej bylo ze mna nie zadzierac.
– Nie rozumiesz tego? – zapytalem poirytowany. – Nie denerwuje sie przed przedstawieniem, po prostu nie chce tu byc. Nie chce cie odprowadzac do domu, nie chce, zeby moi przyjaciele mnie obgadywali, nie chce spedzac z toba czasu. Zachowujesz sie, jakbysmy byli przyjaciolmi, ale my wcale nie jestesmy przyjaciolmi. Nie jestesmy dla siebie niczym. Chce po prostu, zeby to wszystko sie skonczylo i zebym mogl wrocic do normalnego zycia.
Moj wybuch chyba ja urazil i szczerze mowiac, nie moglem jej o to winic.
– Rozumiem – powiedziala jedynie.
Myslalem, ze podniesie glos, zeby sie bronic i udowodnic, ze nie mam racji, ale ona nie zrobila tego. Wbila tylko wzrok w ziemie. Mysle, ze chcialo jej sie troche plakac, ale opanowala sie, a ja ruszylem dalej, zostawiajac ja stojaca na chodniku. Chwile pozniej uslyszalem jednak, ze rusza w slad za mna. Przez reszte drogi szla mniej wiecej piec jardow z tylu, ale nie probowala sie do mnie odzywac az do momentu, gdy skrecila w swoja alejke. Odchodzilem juz, kiedy uslyszalem jej glos.
– Dziekuje, ze odprowadziles mnie do domu, Landon! – zawolala.
Skrzywilem sie. Potraktowalem ja podle i wygarnalem prosto w twarz naprawde przykre rzeczy, lecz ona i tak potrafila znalezc jakis powod, zeby mi podziekowac. Taka po prostu byla i chyba za to ja nienawidzilem.
A moze raczej nienawidzilem samego siebie.
Rozdzial 8
Dzien premiery byl chlodny i rzeski, niebo czyste, bez sladu najmniejszej chmurki. Musielismy przyjsc godzine wczesniej. Przez caly dzien czulem sie fatalnie z powodu rzeczy, ktore wygarnalem Jamie poprzedniego wieczoru. Ona nigdy nie powiedziala mi ani jednego zlego slowa i wiedzialem, ze zachowalem sie jak ostatni kretyn. Widzialem ja na korytarzu miedzy lekcjami i chcialem do niej podejsc i przeprosic, lecz znikala w tlumie, zanim mialem szanse to zrobic.
Kiedy przyszedlem do teatru, juz tam byla, i zobaczylem, ze stoi przy samej kurtynie i rozmawiala z panna Garber oraz Hegbertem. Wszyscy krzatali sie goraczkowo, starajac sie opanowac nerwowosc, lecz jamie wydawala sie pograzona w dziwnym letargu. Nie przebrala sie jeszcze w kostium – miala zalozyc biala, powiewna suknie, ktora nadawala jej anielski wyglad – i wciaz ubrana byla w ten sam sweter, ktory nosila w szkole. Opanowujac drzenie serca, podszedlem do calej trojki.
– Czesc, Jamie – powiedzialem. – Dzien dobry, wielebny… dzien dobry, panno Garber.
Jamie odwrocila sie do mnie.
– Witaj, Landon – odparla cicho.
Domyslilem sie, ze ona tez myslala o wczorajszym wieczorze, poniewaz nie usmiechala sie do mnie, tak jak czynila to zawsze, kiedy mnie widziala. Zapytalem, czy moge z nia porozmawiac na osobnosci, i przeprosiwszy Hegberta i panne Garber, odeszlismy kilka krokow na strone, tam, gdzie nie bylo nas slychac. Wiedzialem, ze oboje bacznie nas obserwuja.
Rozejrzalem sie nerwowo po scenie.
– Przepraszam za to, co powiedzialem wczoraj wieczorem – oznajmilem. – Wiem, ze zranilem prawdopodobnie twoje uczucia, i mowiac to, zle postapilem.
Jamie patrzyla na mnie, jakby nie wiedziala, czy mi wierzyc.
– Czy mowiles to co myslisz? – zapytala w koncu.
– Bylem po prostu w zlym humorze, to wszystko. Czasami mi odbija – odparlem.
Zdawalem sobie sprawe, ze tak naprawde nie odpowiedzialem na jej pytanie.
– Rozumiem – stwierdzila.
Powiedziala to tym samym tonem co poprzedniej nocy, a potem odwrocila sie ku pustym krzeslom na widowni. Jej oczy ponownie posmutnialy.
– Sluchaj – szepnalem, biorac ja za reke – obiecuje, ze ci to wynagrodze.
Nie pytajcie mnie, dlaczego to powiedzialem; w tym momencie uwazalem po prostu, ze powinienem to zrobic.
Po raz pierwszy tego wieczoru zaczela sie usmiechac.
– Dziekuje – powiedziala.
– Jamie? – odezwal sie glos za naszymi plecami.
– Slucham? -odparla, odwracajac sie.
– Mysle, ze czas juz na nas – powiedziala panna Garber, ponaglajac ja gestem dloni…
– Musze juz isc.
– Wiem.
– Zyczyc ci polamania nog?
Zyczenie komus szczescia przed premiera uznaje sie za zly omen. Dlatego wszyscy zycza sobie polamania nog.
– Oboje polamiemy nogi – odparlem, puszczajac jej reke. – Obiecuje.
Po tej rozmowie musielismy sie przygotowac i kazde z nas udalo sie do swojej garderoby. Jak na takie male miasteczko, budynek teatru byl calkiem niezle wyposazony i posiadal oddzielne garderoby, co sprawialo, ze przez chwile poczulismy sie nie jak uczniowie, lecz prawdziwi aktorzy.
Moj kostium, ktory przechowywano w teatrze, czekal juz na mnie. Wczesniej, podczas prob, zdjeto z kazdego z nas miare, aby dokonac ewentualnych przerobek. Wlasnie sie przebieralem, kiedy do meskiej garderoby wdarl sie bez pukania Eric. Eddie, ktory zakladal swoj kostium niemego wloczegi, spojrzal na niego z przerazeniem w oczach. Eric co najmniej raz w tygodniu platal mu jakiegos psikusa i Eddie wybiegl najszybciej, jak mogl,