wciagajac w drzwiach spodnie. Eric zignorowal go i usiadl na stoliku przed lustrem.

– Co takiego szykujesz? – zapytal ze zlosliwym usmieszkiem.

– O co ci chodzi? – odparlem, patrzac na niego ze zdziwieniem.

– Mowie o przedstawieniu, glupku. Chcesz przekrecac swoje kwestie czy cos w tym rodzaju?

Potrzasnalem glowa.

– Nie.

– To moze powywracasz dekoracje?

Wszyscy wiedzieli w jakim sa stanie.

– Nie mialem takiego zamiaru – powiedzialem ze stoicyzmem.

– Chcesz powiedziec, ze zrobisz wszystko, jak nalezy?

Pokiwalem glowa. Nic innego nie przyszlo mi w ogole do glowy.

Eric przygladal mi sie przez dluzsza chwile, jakby zobaczyl kogos, kogo nigdy wczesniej nie ogladal.

– Przypuszczam, ze w koncu zaczynasz dorastac, Landon – stwierdzil w koncu.

Nie bylem pewien, czy mam to traktowac jako komplement. Tak czy owak wiedzialem jednak, ze ma racje.

W sztuce Tom Thornton jest zdumiony, gdy widzi po raz pierwszy kobiete – aniola, i dlatego wlasnie towarzyszy jej i pomaga spedzic godnie Boze Narodzenie tym, ktorym sie nie poszczescilo. Pierwsze slowa Toma brzmialy „ Jestes piekna” i mialem powiedziec je tak, jakbym mowil naprawde prosto z glebi serca. Byl to kluczowy moment w calej sztuce, moment, ktory nadawal ton wszystkiemu, co dzialo sie pozniej. Problem polegal na tym, ze nie opanowalem do konca tej kwestii. Mowilem te dwa slowa, to jasne, ale nie brzmialy zbyt przekonywujaco. Mowilem je prawdopodobnie tak samo jak kazdy, kto zobaczylby Jamie, z wyjatkiem jej ojca. Byla to jedyna scena, w trakcie ktorej panna Garber nigdy nie uzyla slowa „ cudownie” i troche mnie to niepokoilo. Zeby zagrac jak trzeba, probowalem wyobrazic sobie jako aniola kogos innego, ale przy tylu innych rzeczach, na ktorych musialem sie skoncentrowac, jakos mi to nie wychodzilo.

Kiedy kurtyna w koncu sie podniosla, Jamie nadal byla w garderobie. Nie widzialem jej wczesniej, ale specjalnie sie tym nie przejalem. W pierwszych kilku scenach nie brala zreszta udzialu; dotyczyly glownie Toma Thorntona i jego stosunkow z corka.

Biorac pod uwage ilosc prob, nie sadzilem, bym wychodzac na scene, byl zbytnio stremowany, jednak cos takiego wali czlowieka prosto w oczy. Widownie byla wypelniona po brzegi i zgodnie z przewidywaniami panny Garber musieli dostawiac z tylu dwa dodatkowe rzedy krzesel. Normalnie sala miala czterysta miejscy siedzacych, ale z tymi dodatkowymi rzedami bylo ich co najmniej piecdziesiat wiecej. Poza tym ludzie stali pod scianami, scisnieci jak sardynki.

Kiedy pojawilem sie na scenie, zapadla kompletna cisza. Widownia skladala sie, jak zauwazylem, glownie ze starszych pan o platynowych wlosach, tych, co to graja w bingo i pija Krwawa Mary w niedzielne przedpoludnia, ale w jednym z dalszych rzedow zobaczylem rowniez Erica i innych moich przyjaciol. Fakt, iz stalem tam przed nimi i wszyscy czekali, ze cos powiem, byl absolutnie niesamowity, jesli rozumiecie, co chce przez to powiedziec.

Wystepujac w pierwszych kilku scenach, staralem sie o tym nie myslec. Jednooka Sally grala moja corke, poniewaz byla dosc drobna, i zagralismy w tych kilku scenach tak samo jak podczas prob. Zadne z nas sie nie sypnelo, nie bylismy jednak zbyt porywajacy. Kiedy kurtyna opadla w dol po pierwszym akcie, musielismy szybko zmienic dekoracje. Tym razem brali w tym udzial wszyscy i moje palce wyszly z tego bez szwanku, bo trzymalem sie z dala od Eddiego.

Nadal nie widzialem nigdzie Jamie. Przypuszczam, ze nie uczestniczyla w zmianie dekoracji, dlatego, ze jej kostium uszyty byl z bardzo delikatnego materialu i nie mogl sie rozedrzec, gdyby zaczepila o ktorys z gwozdzi. Nie mialem jednak czasu o niej myslec, bo mielismy tyle innych rzeczy do roboty. Zanim sie zorientowalem, kurtyna uniosla sie w gore i znalazlem sie ponownie w swiecie Hegberta Sullivana, mijajac sklepowe wystawy i wypatrujac pozytywki, ktora moja corka chciala dostac na Gwiazdke. Bylem odwrocony plecami do miejsca, skad miala wyjsc Jamie, ale kiedy pojawila sie na scenie, uslyszalem, jak cala widownia wstrzymuje oddech. Wydawalo mi sie, ze juz przedtem panuje cisza, teraz jednak zrobilo sie cicho, jak makiem zasial. Katem oka spostrzeglem, jak stojacemu za scena Hegbertowi drza wargi. Zebralem sie w sobie i kiedy sie w koncu odwrocilem, zrozumialem wreszcie, skad ta reakcja.

Pierwszy raz, odkad ja znalem, jej miodowego koloru wlosy nie byly sciagniete w ciasny kok, lecz luzno rozpuszczone. Siegaly lopatek, byly dluzsze, niz sie spodziewalem. Przyproszone brokatem, w swiatlach rampy lsnily niczym aureola. W polaczeniu ze skrojona jakby dokladnie dla niej powiewna biala suknia wygladalo to absolutnie zachwycajaco. Nie byla podobna do dziewczyny, z ktora dorastalem, ani tej, ktora ostatnio blizej poznalem. Lekki makijaz na twarzy podkreslal jej delikatne rysy. Usmiechala sie powsciagliwie, jakby nosila w sercu jakis sekret, zupelnie tak jak postac, ktora miala odegrac.

Wygladala dokladnie jak aniol.

Opadla mi szczeka. Stalem tam, gapiac sie na nia, kompletnie oniemialy ze zdumienia, i dopiero po dluzszej chwili uswiadomilem sobie, ze musze powiedziec swoja kwestie. Wzialem gleboki oddech i powoli to zrobilem.

– Jestes piekna – wyjakalem i chyba publicznosc, poczawszy od platynowych pan z przodu, az po moich przyjaciol w tylnym rzedzie, nie miala watpliwosci, ze naprawde tak mysle.

Po raz pierwszy odegralem te kwestie jak trzeba.

Rozdzial 9

Stwierdzenie, ze spektakl odniosl druzgocacy sukces, byloby eufemizmem. Ludzie na widowni smieli sie i plakali, czyli robili mniej wiecej to, co powinni. Jednak z powodu obecnosci Jamie ta inscenizacja naprawde stala sie czyms wyjatkowym i chyba wszyscy, ktorzy grali w tej sztuce, lacznie ze mna, byli zaskoczeni, ze tak nam dobrze poszlo. Wszyscy mieli taka sama mine jak ja, kiedy ja ujrzeli, i na pewno odbilo sie to pozytywnie na ich dalszej grze. Zakonczylismy pierwszy spektakl bez zadnej wpadki, a nazajutrz wieczorem w teatrze zjawilo sie, jesli potraficie w to uwierzyc, jeszcze wiecej ludzi. Nawet Eric przyszedl do mnie z gratulacjami, co biorac pod uwage jego poprzednie uwagi, stanowilo cos w rodzaju niespodzianki.

– Byliscie oboje swietni – stwierdzil po prostu. – Jestem z ciebie dumny, chlopie.

Podczas gdy to mowil, panna Garber wolala „ Cudownie!” do kazdego, kto chcial jej sluchac albo kto po prostu przechodzil w poblizu. Powtarzala to slowo tak czesto, ze odbijalo sie echem w mojej glowie dlugo po tym, kiedy polozylem sie tej nocy do lozka. Wczesniej gdy kurtyna opadla po raz ostatni, poszukalem wzrokiem Jamie i zobaczylem, ze stoi razem ze swoim ojcem. Hegbert mial lzy w oczach – nigdy dotad nie widzialem, zeby plakal – a Jamie padla mu w objecia i przez dlugi czas stali zlaczeniu w uscisku.

– Moj ty aniele – szeptal, gladzac ja po wlosach.

Jamie miala zamkniete oczy i nawet mnie zaczelo drapac w gardle. Zdalem sobie sprawe, ze moj „ sluszny postepek” nie okazal sie w koncu taki zly.

Kiedy odsuneli sie wreszcie od siebie, Hegbert wskazal z duma, zeby podeszla do reszty obsady, i wszyscy stojacy na scenie obsypali ja gratulacjami. Jamie wiedziala oczywiscie, ze dobrze wypadla, lecz powtarzala ludziom, ze nie wie, o co ten caly zgielk. Byla znowu soba, zwyczajna, pogodna dziewczyna, poniewaz jednak wygladala tak ladnie, sprawialo to na nas zupelnie inne wrazenie. Stalem z tylu, pozwalajac jej nacieszyc sie ta chwila, i przyznaje, ze w glebi duszy czulem sie troche jak stary Hegbert. Cieszylem sie z sukcesu Jamie i bylem z niej dumny. Kiedy mnie w koncu spostrzegla, przeprosila innych i podeszla blizej.

– Dziekuje ci, Landon, za to, co zrobiles – powiedziala z usmiechem. – Moj ojciec jest dzieki tobie bardzo szczesliwy.

– Nie ma o czym mowic – odparlem szczerze.

Co dziwne, kiedy to powiedziala, uswiadomilem sobie, ze tego wieczoru to Hegbert odwiezie ja do domu, i po raz pierwszy w zyciu zalowalem, ze nie moge jej sam odprowadzic.

W poniedzialek zaczal sie ostatni tydzien przed przerwa swiateczna i z wszystkich przedmiotow mielismy sprawdziany. Ja musialem poza tym wypelnic do konca podanie o przyjecie na Uniwersytet Polnocnej Karoliny, co

Вы читаете Jesienna Milosc
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату