Pewnego dnia zatrzyma ci sie comiesieczne krwawienie i ne-el zlozy rece przed toba i powie ci, ze on zostanie tutaj z toba, aby ci pomagac. Wszystko odbedzie sie pomyslnie. Nie ma nic latwiejszego jak to.
Wtedy nadejda dlugie i zimne noce, i wszystko, co mozna by osiagnac poprzez ruch, bedziecie mieli teraz dzieki odpoczynkowi i ciszy nocnej.
Nauczycie sie byc razem i radowac sie, lezac obok siebie, i dajac wyraz tej radosci.
Ne-el oprze glowe na twoim wzdetym brzuchu.
Powie, ze jakis glos daje mu znac: to sie zbliza.
Glosy obojga beda mialy rozne odcienie, bo milosc nie bedzie juz taka sama i seks tez bedzie inny, i bedzie wymagal innych slow, ktore powinny mu towarzyszyc.
Spiewy, jakie teraz wymyslicie, beda coraz swobodniejsze, dopoki rozkosz i poped obojga nie polacza sie z soba.
Gesty wyrazajace pragnienie stopia sie ze spiewem i nie bedzie juz roznicy miedzy jednym a drugim.
Teraz ne-el coraz czesciej bedzie musial wychodzic sam, a koniecznosc szukania pozywienia ty odczujesz jako rozlake, ktora ci odbierze mowe, i tak wlasnie powiesz jemu, a on ci odpowie, ze aby upolowac zwierze, on tez musi zachowac milczenie. Ale on podczas takich wypraw bedzie sluchal spiewu ptakow, a swiat zawsze bedzie pelen piskow, krzykow, a takze placzliwych skarg.
Ale ja bede przede wszystkim sluchac twego glosu, a-nel.
Opowie ci, ze przyniesie ryby z wybrzeza, ale ze woda sie cofa i on musi teraz wchodzic coraz dalej, aby zbierac slimaki i ostrygi. Wkrotce moze sie znalezc kolo tej wyspy, ktora widac zawsze, jako odlegla i zamglona, z plazy, gdzie spotyka sie ryby, skaczace i zadajace smierc. Teraz nie, teraz to odlegle przybliza sie.
Powie ci, ze on sie tego boi, bo bez ciebie bedzie sam, ale z innymi ludzmi tez.
Ne-el wyjdzie szukac jedzenia, pojdzie sam i nie bedzie musial nic mowic. Wystarczy, ze wezmie cos ze soba, powie. Totez wroci z takim pospiechem i w podskokach wbiegnie do jaskini, bo bedzie wiedzial, ze tam zobaczy ja, bedzie z nia.
Spytasz go, czy gdy wychodzi sam, czuje to samo co ona, ktora bedac sama, nie odczuwa potrzeby czegokolwiek, tylko chcialaby cos zjesc albo sie czegos napic, albo zrobic to, co musi zrobic, i w ten sposob wszystko zniknie, jak tylko zostanie zrobione albo zjedzone.
Nie zostanie ani sladu.
Nie zostanie zadne wspomnienie.
Tak, zgodzi sie on, moze razem bedziemy mogli to sobie przypomniec.
Zdziwia cie te slowa. Nie zdalas sobie sprawy z tego, ze z wolna zaczynasz wspominac, ze zyjac w samotnosci, zaniechalabys tego zwyczaju, ze bez ne-ela twoj glos odzywalby sie na rozne sposoby, ale przede wszystkim byloby w nim cierpienie i krzyk bolu.
Tak, powie on, ja krzykne, atakujac zwierze, ale bede myslal o tym, co poczuje do ciebie, kiedy tu wroce, i to, co ci powiem, bedzie glosem mojego ciala, ktore poluje, i mojego ciala, ktore kocha.
Jestem ci to winien, a-nel
Ne-el… Bede cie potrzebowac
Bedziesz mogl powiedziec mi kiedy
Zawsze
Dlatego tej nocy, kiedy jej spiew – twoj spiew, a-nel -zmieni sie w przeciagly jek aaaaaaa…, powroca do twej glowy i twego ciala wszystkie bole, ktore maja nadejsc, bedziesz prosila o pomoc, tak jak na poczatku, i on ci jej udzieli, beda mowili tylko to, co trzeba powiedziec, aby prosic o pomoc, ale ich spojrzenia, spotykajac sie, powiedza, ze gdy tylko zwycieza te koniecznosc, wroci rozkosz, juz ja znalezli, nie chca stracic tego, co juz poznali, tak wlasnie powiesz mezczyznie, ktory zabroni ci rodzic swego syna, tak jak ty bedziesz chciala – ty sama, a-nel, lezac na plecach i wyciagajac rece, abys mogla sama przyjac dziecko, z tym bolem, ktorego sie naturalnie bedziesz spodziewala, ale tez z innym, dodatkowym, ktory nie bedzie naturalny, ktory zmiazdzy ci plecy, bo sprawi to wysilek, na jaki sie zdobedziesz, by odebrac dziecko sama, bez niczyjej pomocy, tak jak to sie robi i bedzie sie robic zawsze a zawsze. Jak dawniej.
Nie – krzyczy ne-el – tak juz nie, a-nel, tak nie…
A ty poczujesz, ze nienawidzisz tego mezczyzny, to on sprowadzil na ciebie ten ogrom bolu, a teraz chce odebrac ci instynkt rodzenia, samotnego rodzenia, kiedy skulona we dwoje, przyjmujac sama, absolutnie sama, owoc swego brzucha, wyciagasz ze swego wnetrza male cialko umazane krwia, tak jak to zawsze beda robily kobiety twego plemienia – on, przeszkadzajac ci byc soba, taka jak wszystkie kobiety twojej krwi, kaze ci sie polozyc; odsuwa cie od udzialu w rodzeniu wlasnego dziecka, uderzy cie w twarz, obrzuci wyzwiskami, zapyta, czy chcesz miec zmiazdzone kosci w plecach, tak nie rodzi sie syn mezczyzny, jestes kobieta, nie zwierzeciem, pozwol mi wziac na rece naszego syna…
I kaze ci odsunac niespokojne rece od wlasnego brzucha, i to on wezmie w dlonie malenka dziewczynke, nie ty, podniecona, rozgoraczkowana, zaskoczona, pragnaca wyrwac dziecko z ramion ojca -bo to ty je oblizesz i oczyscisz ze sluzu, i przegryziesz zebami pepowine, a potem ne-el wezmie dziewczynke, aby przewiazac jej pepek i wykapac ja w czystej wodzie, przyniesionej z bialego wawozu.
Jelenie na scianach wciaz beda sie kochaly.
A ne-el, przede wszystkim, pomysli o czyms waznym: odsunawszy dziewczynke od twojej wyssanej sutki, zaniesie ja pod sciane jaskini.
Tam zrobi na chlodnej skale odcisk rozwartej raczki malej dziewczynki.
I tam zostanie ten slad na zawsze.
Zrobi tez jeszcze cos: zawiesi na szyi dziecka paseczek skorzany, na ktorym bedzie przyczepiona krysztalowa pieczec.
I wtedy ne-el usmiechnie sie i, nie przestajac sie smiac, ugryzie w posladek swoja corke…
4
Zawsze kochal osoby, ktore pozwalaly sie zaskakiwac. Nic go tak nie mierzilo jak czyjes dajace sie przewidziec zachowanie. Pies i drzewo. Malpa i banan. Natomiast pajak i pajeczyna zawsze byly niepowtarzalne… Tamto bylo jak muzyka z gotowego repertuaru. Jakas
Jezeli cos takiego sie nie zdarzalo, opera go nie obchodzila i przylaczal sie do legionu potwarcow i niszczycieli tego gatunku: opera jest jak niedonoszony plod, podrobiony towar, ktory nie ma w sobie nic z produktu naturalnego; jest ona, w najlepszym razie, „chimerycznym polaczeniem” poezji z muzyka, mieszanina, w ktorej poeta i kompozytor torturuja sie nawzajem.
Prezentujac
Tej tajemnicy on nie chcial wyjawiac; przestaloby nia byc. Ksztalt artystyczny, jaki chcial nadac interpretacji
Byc moze to wlasnie bylo powodem, ze tego ranka znalazl sie przed drzwiami Inez. Nie przyszedl z